GUS informuje, że zarabiamy coraz więcej, a ceny w sklepach spadają. Wygląda więc na to, że nasza sytuacja finansowa się poprawia. Czy jest jednak na tyle dobra, aby przeciętny Polak mógł kupić mieszkanie bez zaciągania kredytu? Z wyliczeń Expandera wynika, że jest to bardzo trudne, ale możliwe. Muszą być jednak spełnione pewne warunki.
Skuteczna windykacja w relacji B2B nie zaczyna się od procedur ani narzędzi, lecz od jakości współpracy z klientem. To ona decyduje o płynności procesów, szybkości podejmowanych decyzji i finalnych rezultatach.
Rok 2026 przynosi kredytobiorcom długo wyczekiwane zmiany. Po kilku latach historycznie wysokiego oprocentowania, stopy zaczynają spadać, a banki znów chętniej przyznają kredyty mieszkaniowe. Jednocześnie najnowsze dane z European Consumer Payment Report autorstwa Intrum pokazują, że coraz więcej gospodarstw domowych w Europie musi godzić marzenia o własnym „M” z rosnącą presją na swoje budżety. Czy warto sięgnąć po finansowanie, czy może poczekać? Odpowiedź nie jest jednoznaczna i zależy od indywidualnej sytuacji ekonomicznej. Dane wskazują jednak na wyraźną poprawę warunków kredytowania.
Przyszłość wielu polskich firm wisi na włosku - co czwarta z nich obawia się, że nie przetrwa najbliższych dwóch lat. Według szacunków Intrum, z rynku zniknęłoby 800 tys. firm i ponad 2,7 mln miejsc pracy. To zagrożenie wynika z kumulacji wyzwań, które w ostatnich latach dotknęły przedsiębiorców. Musieli oni zmierzyć się z gwałtownymi wzrostami cen energii, podwyższeniem płac minimalnych, a także rosnącymi kosztami obsługi kredytów. Dodatkowo sytuację komplikuje rosnąca nieprzewidywalność na rynku europejskim i zmiany w globalnym handlu, które nasiliły się po wyborach w Stanach Zjednoczonych.
Współpraca z zagranicznymi partnerami biznesowymi zazwyczaj zaczyna się od ambitnych planów rozwoju. Dane pokazują jednak, że ryzyko problemów z regulowaniem należności pozostaje istotnym elementem międzynarodowych relacji handlowych. Według raportu „Intrum European Payment Report 2025” aż 11,4 proc. przychodów europejskich firm trafia na konta po czasie, co bezpośrednio obciąża płynność finansową przedsiębiorstw. W takich sytuacjach kluczowe znaczenie ma nie tylko sama egzekucja należności, ale także wybór właściwego kraju, sądu i procedury. Błędy na tym etapie mogą wydłużyć postępowanie o miesiące, dlatego coraz większą rolę odgrywają unijne mechanizmy, które upraszczają windykację transgraniczną.
Zdolność kredytowa jest jednym z głównych czynników decydujących o przyznaniu kredytu. Nie ma uniwersalnego wzoru jej oceny, kredytodawcy dysponują bowiem własnymi algorytmami, pozwalającymi analizować sytuację finansową swoich klientów.
Jeszcze do niedawna – i być może dla części osób nadal – słowo „windykator” przywoływało obraz postawnego mężczyzny, który zamiast siły argumentów wykorzystywał argument siły. Taki model windykacji bezpowrotnie odszedł jednak do przeszłości. Współczesne zarządzanie wierzytelnościami opiera się dziś na zupełnie innych fundamentach. Jak wygląda windykacja w 2026 roku?
Ponad trzy na pięć polskich firm wskazuje opóźnienia w płatnościach od klientów jako poważne wyzwanie biznesowe, wynika z badania Intrum European Payment Report 2026 (EPR)[1]. Problem nie jest jednak rozłożony równomiernie. Dane branżowe pokazują, że ponad 8 na 10 polskich firm regularnie doświadcza opóźnień, a niemal co trzecia czeka na zapłatę faktur dłużej niż 60 dni[2]. Łączne zaległe zobowiązania polskich przedsiębiorstw przekroczyły na koniec 2025 r. 45 mld zł[3], a problem koncentruje się w kilku branżach: transporcie, budownictwie, telekomunikacji i przemyśle przetwórczym. Nawet sektor publiczny, pomimo ustawowego limitu, płaci średnio po 68 dniach[4].
Według raportu Intrum European Consumer Payment, 11 proc. polskich konsumentów ma trudności ze spłatą zobowiązań. Za finansowe wyzwania odpowiadają przede wszystkim wysokie koszty życia, na które wskazuje 54 proc. osób. Duże znaczenie mają także nieoczekiwane wydatki (42 proc. odpowiedzi) oraz stagnacja wynagrodzeń (25 proc.). Jednak, wbrew ogólnemu przekonaniu, trudności w spłacie zobowiązań nie zawsze są powiązane z niską płacą - część osób zarabiających znacznie powyżej średniej krajowej również ma problemy z regulowaniem płatności na czas. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź na to pytanie przynosi Money Management Index.
Wydarzenia takie jak niedawna powódź na południu kraju czy pandemia Covid-19 sprzed kilku lat mogą spowodować problemy z transportem towarów, w tym z dostarczeniem ich na czas bądź utratą lub uszkodzeniem. Przewoźnik nie ma wpływu na ich wystąpienie i nie jest w stanie zapobiec ich konsekwencjom. Czy takie okoliczności dają podstawy do powołania się na siłę wyższą?
Sytuacja związana ze stanem zagrożenia epidemiologicznego wymusiła na znakomitej większości firm wejście w zupełnie nowy model pracy, czyli tzw. „home-office”. Wiele firm nie było i nadal nie jest do tego przygotowanych.
Udział inwestycji Polski w tworzeniu PKB Unii Europejskiej spadł w ostatniej dekadzie. W 2024 r. wyniósł 16,9% przy średniej unijnej na poziomie 21,2%. Jak wskazuje Polski Instytut Ekonomiczny, stopa inwestycji sektora przedsiębiorstw prywatnych również jest niska, co oznacza, że mierzą się one z istotnymi barierami wzrostu. Jak wskazuje ekspertka WEBCON, wyższe koszty pozyskania kapitału i rosnąca presja rynkowa wymusiły weryfikację modeli biznesowych. W podejmowaniu skutecznych decyzji niezbędna jest dziś technologia.
Ponad milion dzieci w Polsce dorasta bez należnego wsparcia finansowego od jednego z rodziców. To nie tylko statystyka – to codzienność pełna ograniczeń, niepewności i niesprawiedliwości. Zaległości alimentacyjne na rzecz dzieci sięgają już ponad 16 miliardów złotych. To złożony problem, który wykracza jednak znacznie dalej, poza sferę rodzinnych dramatów i nieporozumień. Niepłacenie alimentów to bardzo często początek spirali zadłużenia, a w dalszym rozrachunku także finansowego wykluczenia, które dotyka zarówno dłużników, jak i ich dzieci. Zjawisko to staje się też coraz większym obciążeniem dla systemu gospodarczego i instytucji zajmujących się odzyskiwaniem należności.
Według najnowszych danych z Intrum European Payment Report 2026 (EPR), polskie firmy operują z marginesem bezpieczeństwa płatniczego, który niemal w całości został już wykorzystany. Średnio 11,4% przychodów polskich przedsiębiorstw wpływa po terminie, a próg, po którym opóźnienia zaczynają zagrażać działalności operacyjnej, wynosi 11,5%. Różnica między tymi wartościami to zaledwie 0,1 punktu procentowego. Każde dodatkowe pogorszenie dyscypliny płatniczej kontrahentów może bezpośrednio zachwiać płynnością wielu firm. Skala zjawiska potwierdzana jest przez kondycję gospodarki: łączne zaległości płatnicze polskich przedsiębiorstw przekroczyły na koniec listopada 2025 r. 46,2 mld zł, a liczba niewypłacalności osiągnęła w 2025 r. historyczny rekord 6566 przypadków[3], mimo że PKB Polski wzrosło w tym samym roku o 3,6%.
Obecna sytuacja związana z wprowadzeniem stanu epidemicznego w związku z zagrożeniem wywołanym przez koronawirusa w Polsce oraz w pozostałych państwach Unii Europejskiej nie sprzyja gospodarce, w tym przemysłowi.